Powered By Blogger

Rękopisy tematycznie:

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Znak. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Znak. Pokaż wszystkie posty

sobota, 15 maja 2010

Niektóre choroby chorują na uleczlność[1]

Autor: Jürgen Thorwald
Tytuł oryginalny: Das Weltreich der Chirurgen
Liczba stron: 406
 
Wydana przez: Znak

Nota wydawcy:  Jürgen Thorwald, posługując się zapiskami swego dziadka Henry'ego Stevena Hartmanna, z wykształcenia lekarza, a z zamiłowania podróżnika i historyka medycyny, odkrywa przed nami kręte ścieżki, jakimi przyszło podążać prekursorom nowoczesnej chirurgii. Przedstawia dramatyczne dzieje ich nowatorskich odkryć i wynalazków, opowiada niezwykłe historie pionierskich operacji i zabiegów na poszczególnych narządach. Dzięki wartkiej i obrazowej narracji Thorwalda mamy wrażenie, jakbyśmy sami zaglądali przez ramię lekarzowi przy stole operacyjnym lub badaczowi pochylonemu nad mikroskopem bądź też przysłuchiwali się burzliwym sporom podczas kongresów medycznych i dyskusjom na przyjęciach lekarskiej śmietanki towarzyskiej sprzed stu lat.

                                                                            Wydawnictwo Znak

 Po pierwszej części ("Stulecie chirurgów"), która była przesycona bólem i cierpieniem wielu pacjentów podchodziłem do niej z pewną rezerwą. Wiedziałem, że ta książka musi być fantastyczna. Tak dobry temat trudno zepsuć. Czytając ją wpadłem w pewien stan błogości, a to z powodu miłego zaskoczenia.

poniedziałek, 12 kwietnia 2010

Diagnoza lekarza

Autor: Jürgen Thorwald
Tytuł oryginalny: Das Jahrhundert der Chirurgen
Liczba stron: 532
 
Wydana przez: Znak

Nota wydawcy:  Książka brutalnie pokazuje, jakim macaniem w ciemności była chirurgia jeszcze w XIX wieku. Narzędzia, z którymi ma do czynienia narrator, ów żądny wiedzy chirurg z nowego świata, to nóż rzeźnicki, piła, żelazo. Opowiada, jak prowincjonalny lekarz z Kentucky, który ulega błaganiom umierającej pacjentki, wycina jej na żywo ogromną torbiel. Dzielna kobieta wyje psalmy, pod oknem gromadzi się tłum, który grozi "mordercy" pętlą. Pacjentka przeżywa zabieg, co pozwala także przeżyć chirurgowi. Lekarz ten jednak wkrótce umiera, bo nie znalazł się podobny do niego ryzykant, który wyciąłby mu wyrostek. [...] Autor opisuje eksperymenty z narkozą. Jeden z jej pionierów, który wykorzystuje do znieczulania gaz rozweselający, nie wytrzymuje kpin środowiska, popełnia samobójstwo. Opowieść kończy się spotkaniem z Louisem Rehnem, chirurgiem z Frankfurtu. W 1896 r. zszywa on serce zranionego chłopca, chociaż znakomitości wiedeńskie oświadczyły niedawno, że chirurg, który by kiedyś tego próbował, "na zawsze straci szacunek kolegów". Rehn z lękiem odsłania ów święty organ i widzi, że nie reaguje on gniewem.

Małgorzata Szejnert, "Gazeta Wyborcza" 


 Czy zastanawiałeś się jak wyglądała operacja bez środków znieczulających? Czy potrafisz sobie wyobrazić jakie bóle przeżywali pacjenci, których operowano, mówiąc potocznie, "na żywca"? Na pewno nie jest to łatwe, lecz przeczytawszy tę powieść(a może lepiej swoisty zapis pamiętnika dziadka pisarza)  na pewno będziesz miał pewne wyobrażenie o tym.